Tajemnicza pani Leighton,

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
//-->Carole MortimerTajemnicza pani LeightonTłumaczenie:Bożena KucharukROZDZIAŁ PIERWSZYKoniec kwietnia 1817 roku, londyński dom lady CicelyHawthorne– Jestem rozczarowana, że nie zrobiłaś postępów wposzukiwaniach żony dla Hawthorne’a, Cicely.Edith St. Just, księżna wdowa Royston, obrzuciła przyjaciółkękarcącym spojrzeniem.– Zadanie znalezienia odpowiednich żon dla naszych wnukówokazało się chyba zbyt ambitne… – wtrąciła delikatnie lady JocelynChambourne.Pogrążone w rozmowie trzy damy poznały się, gdy miałyosiemnaście lat podczas debiutu towarzyskiego przed pół wiekiem inatychmiast zostały przyjaciółkami.– Nonsens – odparła zdecydowanie księżna wdowa. – Tobieudało się bez kłopotów doprowadzić do ślubu Chambourne’a.– Ale nie z kandydatką, którą dla niego wybrałam – podkreśliłauczciwie lady Jocelyn.– Tak czy inaczej, Chambourne się żeni – powiedziała księżnawdowa. – A nikt za nas nie dopilnuje, aby nasi wnukowie się ożenili.Moja synowa absolutnie nie umie dopomóc mi w tym przedsięwzięciu,ponieważ od śmierci mojego syna Roberta trzy lata temu nie opuszczawiejskiego majątku. Sam Royston zmienia utrzymanki co kilka tygodnii nie kwapi się do porzucenia tego zwyczaju. – Głośno prychnęła.Panna Eleanor Rosewood, zwana Ellie, przybrana siostrzenica idama do towarzystwa księżnej wdowy, podniosła wzrok ze swojegomiejsca przy oknie, gdzie siedziała obok towarzyszek lady Cicely i ladyJocelyn. Zbyt dobrze znała to prychnięcie; oznaczało ono dezaprobatęksiężnej.Ellie jednak współczuła lady Cicely. Lord Adam Hawthorneznany był wszystkim jako człowiek zimny, wyniosły i całkowicienieprzystępny. Na pewno nie jest łatwo sugerować takiemuczłowiekowi zmianę stylu życia i ożenek.Niemniej jego lordowska mość był człowiekiem zamożnym, aprzy tym przystojniejszym, niż można sobie wyobrazić. Miał lśniąceczarne włosy, oczy koloru głębokiej, nieprzeniknionej szarości,osadzone w twarzy o arystokratycznych rysach, muskularne ramiona ipierś, wąską talię i długie nogi.Niestety, jego sposób bycia budził powszechne oburzenie i mroziłkrew w żyłach każdej przyzwoitej kobiecie. O wiele bardziej niż zimnąnaturą Hawthorne’a Ellie była zainteresowana poszukiwaniaminarzeczonej dla wnuka księżnej wdowy, Justina St. Justa, księciaRoyston.-Niestety, Adam nie ma ochoty współpracować – westchnęła ladyCicely. – Odrzuca wszystkie moje zaproszenia.Księżna wdowa uniosła stalowoszare brwi.– Z jakiego powodu?Przez twarz lady Cicely przebiegł grymas.– Twierdzi, że jest zbyt zajęty.– Przecież musi coś jeść, tak jak inni śmiertelnicy, prawda? –prychnęła Edith St. Just.– Owszem, można by tak przypuszczać – westchnęła ponownielady Cicely.– No cóż, nie możesz się poddawać, Cicely – zawyrokowałastanowczo księżna wdowa. – Skoro Hawthorne nie chce przyjechać dociebie, ty musisz pojechać do niego.Lady Cicely sprawiała wrażenie zaniepokojonej.– Jechać do niego?– Odwiedź go w Hawthorne House – upierała się księżna. – Inamów go, żeby jeszcze tego samego wieczoru przyjechał do ciebie nakolację.– Spróbuję, Edith. – Lady Cicely nie wyglądała jak ktoś, ktospodziewa się odnieść sukces. – Ale powiedz nam, jak twoje plany codo przyszłej żony dla Roystona? Mam nadzieję, że dobrze. –Rozpromieniła się. – Tydzień temu napisałaś jej imię na kartce papierui dałaś ją na przechowanie ochmistrzowi Jocelyn!Księżna wdowa wyniośle skinęła głową.– Zobaczysz, że kiedy nadejdzie czas, ożeni się właśnie z tąmłodą damą.– Tak bardzo ci zazdroszczę. Ja muszę się borykać z kompletnymbrakiem zainteresowania ze strony Adama w tej sprawie… – LadyCicely wyraźnie posmutniała.– Hawthorne pójdzie po rozum do głowy, zobaczysz. – Lady [ Pobierz całość w formacie PDF ]